Strona wykorzystuje pliki cookies. Czy wyrażasz zgodę na używanie cookies? Zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

zyga„NIE UMIERA TEN, KTO TRWA W PAMIĘCI I SERCACH NASZYCH”

Z wielkim żalem pożegnaliśmy 26 maja 2012r na cmentarzu w Lisowie Sensei Zygmunta Kaudera (1DAN).

Składamy wyrazy głębokiego współczucia oraz słowa otuchy bliskim i rodzinie zmarłego.

Z wielkim żalem i bólem przyjęliśmy tragiczną wiadomość, że 22 maja 2012r. zmarł nasz Kolega ś. p. Zygmunt Kauder – wieloletni członek Lublinieckiego Klubu Oyama Karate, posiadacz mistrzowskiego stopnia I DAN, Przyjaciel darzony przez nas wszystkich ogromną sympatią. Ta nieszczęsna wiadomość dogłębnie wstrząsnęła nami wszystkimi. Zygmunta dobrze znaliśmy od kilku, kilkunastu lat i zawsze uważaliśmy go za miłego i wyrozumiałego człowieka o wielkim sercu. Mogliśmy liczyć na jego pomoc i wsparcie w każdej sprawie. Zygmunt chętnie i zawsze angażował się w wszystkie organizowane przez nasz klub zawody, pokazy, spotkania. Nasze „klubowe dzieciaki” mogły zawsze liczyć na jego pomoc w doskonaleniu technik kata przed zawodami, wsparcie psychiczne na zawodach, oraz w czasie egzaminów na stopnie kyu w Krakowie. Zygmunt, na co dzień aktywny zawodowo i bardzo zajęty przedsiębiorca, zawszę znalazł czas aby pomóc zorganizować i przeprowadzić turniej kata dla naszych najmłodszych klubowiczów, przystroić salę przed zawodami organizowanymi przez nasz klub, czy pojechać po wypożyczoną na zawody matę. Właściwie nie było słów: „nie mogę, nie potrafię, nie mam czasu” w jego słowniku…

Zawsze wesoły i uśmiechnięty, dla każdego miał dobre słowo.


Żegnaj, Zygmuncie („ZYGO”). Będzie nam Ciebie bardzo brakować.

 


 

 

seba.img assist customUMIERA TYLKO CZAS, PAMIĘĆ POZOSTAJE...

20 września 2009r., w wyniku nieszczęśliwego wypadku, odszedł nasz przyjaciel i członek klubu - Sebastian Gruszka. Był młody, a jego śmierć niespodziewana. Dalej nie potrafimy uwierzyć w to, że już go nie ma wśród nas. Sebastian był żołnierzem, dla nas jednak był karateką, zawodnikiem, a przede wszystkim wspaniałym przyjacielem, który potrafił zarazić każdego swoją ogromną pasją życia. O takich ludziach jak Seba pisał swoje piosenki Bob Dylan: „Nie pójdę do piachu, gdy ktoś mi powie: czas umierać brachu. Nie dam się uśpić śmierci słowom, pójdę do grobu z podniesioną głową”.
Każdy, kto znał Sebastiana, wspomina go, jako zabawnego chłopaka, z którym można było „konie kraść” i „góry przenosić”.

Sebastiana pożegnaliśmy w czwartek 24 września 2009 roku na cmentarzu w Golinie, niedaleko Konina. Łączymy się w bólu z całą rodziną zmarłego.

Udostępnij

Galeria